Kategorie

  • Brak kategorii

children of bodom

nie lubię dzieci, nigdy ich nie lubiłam i zawsze powtarzałam, że nie zamierzam mieć własnych. nawet jak w zerówce bawiłam się z koleżankami w dom to nie chciałam odgrywać roli niczyjej matki. nie uważam, że ciąża jest błogosławieństwem a poród cudownym przeżyciem, tylko że i jedno, i drugie, jest dość obrzydliwe. w Pradze przypadkiem trafiłam w Muzeum Narodowym na wystawę o współczesnym położnictwie. mogłam sobie pooglądać z bliska różnego rodzaju aparaturę, którą dawniej stosowano, by wyciągnąć dzieciaka z brzucha jego biednej matki. miałam też szansę obejrzeć film z porodówki ze wspaniałym zbliżeniem na krocze jakiejś anonimowej kobiety. zdecydowanie bardziej wolałam patrzeć na płody w formalinie. nic na to nie poradzę, chociaż pewnie da się to leczyć, ale jakoś nie cierpię z powodu mojej ciążo- i dzieciofobii.

mimo to tematy okołodzieciakowe zdają się nieustannie krążyć wokół mnie. jakiś czas temu niechcący trafiło mi się bawienie dwójki Kanadyjczyków, miłej i spokojnej 10-latki oraz 4-latka, którego, gdybym lubiła dzieci, określiłabym jako „wesołego i żywego”. „wesoły i żywy” tak naprawdę oznacza: bębniący wściekle po klawiaturze laptopa, zabierający komórkę, sprawdzający czy masz stanik, całujący w poliki, duszący, rzucający czym się da i drący się jak opętany. katorga, która tylko upewniła mnie w moich poglądach nt. dzieci. problem w tym, że chociaż próbowałam 4-latka do siebie zniechęcić, mały najwyraźniej mnie lubił. DLACZEGO?

DLACZEGO wczoraj na basenie jakaś dziewczynka poprosiła mnie o pomoc w założeniu czepka?

czy ja wyglądam na kogoś, kto powinien wzbudzać w dzieciach zaufanie?

ale i tak gorszy był sen, w którym nagle przypomniało mi się, że przecież jestem matką rocznego dziecka, które zupełnie zaniedbuję. nagle spłynęły na mnie wspomnienia z bycia w ciąży, porodówki i późniejszego unikania zajmowania się własnym potomkiem. z którym miałam nawet zdjęcia. sen był tak koszmarnie realistyczny, że po przebudzeniu zastanawiałam się, czy ja może faktycznie nie mam dziecka, o którym zapomniałam.

na szczęście następujący po śnie dzień upłynął bez jakichkolwiek zwiastunów tematów okołodzieckowych. aż do wieczora, kiedy dostałam smsa od Menelii:
Moj dzien-jajecznica,3 kieliszki wisniowki,talerz zupy,kieliszek martini,a teraz jade na mecz pl-irlandia gdzie bede pic piwo i jako jedyna kibicowac irlandii:D Jestes ze mnie dumna mamo?:D

4c komentarze/y do children of bodom

  • a.

    takich kobiet powinno być więcej, ba mozemy założyć klub anty-mam. myślę że każdy kto potrafi sensownie myśleć nie pozwoli sobie na taką bzdurę jaką jest tracenie życia, kasy, zdrowia i czasu na dziecko. Jedynym sensownym powodem jego posiadania pozostaje to, że będzie się nami zajmowało na starość :/ moja mama ma już potrzebę babciowania więc torturuje mnie każąc „potrzymać” roczne dziecko sąsiadki wierząc, że nagle obudzi to we mnie instynkt :/

  • Ceri

    nie uważam że chęć posiadania dzieci świadczy o czyimś poziomie intelektualnym, każdy ma prawo wybrać sobie, jak chce żyć. mnie macierzyństwo nie kręci, ale nie czuję się przez to lepsza ani gorsza od tych, które marzą o dzieciach.

  • potti

    uważaj, bo jeszcze cię zakręci.

    ale ta teoria z nielubieniem dzieci które paradoksalnie nas wydają się lubić- słuszna no i niestety potwierdza się. a może stety?

  • Ceri

    by mnie musiało tak zakręcić, że by mi zmieniło chyba całą osobowość.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>