Kategorie

  • Brak kategorii

pojawiasz się i znikasz

jako że ja i Carneramiel mieszkamy po dwóch stronach osiedla i dzieli nas około 10 minut pieszo, i studiujemy na różnych wydziałach, i godziny nam nie pasują, i jeździmy różnymi autobusami, to widujemy się średnio raz na tydzień. tydzień, który właśnie mija, okazjonalnie zaserwował nam dwa spotkania, tj. we środę Carneramiel wpadła do mnie na wykład z profesorem J. Miodkiem [ten od ojczyzny polszczyzny, jakby ktoś nie wiedział]. wykład był dość ciekawy, pan Miodek zarzekał się, że to nie on wymyślił krążący w internecie wykład o słowie ‚kurwa’ oraz nigdy nie twierdził, że ze słowem ‚zajebisty’ można wkraczać na nasze pożal się Boże salony. [to był prawie dosłowny cytat]

anyway, wczoraj z Carneramiel pojechałyśmy do muzeum narodowego na wystawę strojów karnawałowych i wieczorowych. oczywiście na dworze było dennie i padało, buty przemokły mi do tego stopnia, że czułam, jak mi w nich woda się przelewa, ale to takie drobne mankamenty. samo muzeum… no cóż. najpierw nie mogłyśmy trafić na tę wystawę, bo okazało się, że postawili ją w innym miejscu, niż myślałam [sądziłam, że będzie na takim czymś a'la patio, a zamiast tego była na drugim piętrze]. jak już trafiłyśmy, to miałyśmy wątpliwości, czy na pewno za darmo. na szczęście tak.
eksponaty – damskie kiecki z różnych dekad, torebki, wachlarze, rękawiczki i buciki w rozmiarze 32 chyba. kiecki prezentowały bardzo różne style, ale większość była dość koszmarna. ładne były tylko 2 kiecki z XIX wieku, jedna balowa suknia a’la Audrey Hepburn w Rzymskich Wakacjach i jedna ładna, prosta i z fajnie udrapowanym materiałem różowa sukienka wieczorowa. najbardziej porażające były chyba stroje z lat 80tych – kicz, kicz, kicz. oczowypalające zestawienia kolorystyczne, tandetne tkaniny i wzorki. kicz.
co mi się najbardziej podobało ? uwieszona przy suficie sali srebrna kula, tak jak w klimatycznych dyskotekach na amerykańskich filmach ;).

2c komentarze/y do pojawiasz się i znikasz

  • selene

    audrey i kule dyskotekowe- no to prawie jak martini z krakowską suchą (osobiście nie próbowałaBYM) :P

  • Ceri

    nie no, czemu nie. osobiście nie pije od dłuższego czasu martini i nie jem krakowskiej suchej, bo za dużo kalorii, ale jakby ktoś był chętny…

    martini ze smalcem to byłby hardkor.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>