Kategorie

  • Brak kategorii

ouch


czuję jak niewidzialna pętla zaciska moją szyję,
ledwie trzymam się powierzchni, ja jestem tylko pyłem
/P.P.

czasem w głowie pustka, czasem tyle sprzeczności, że czekam, aż wybuchnie. i są momenty, że jest spokój – kiedy wokół są nieobcy ludzie. nie można fiksować przy znajomych i znajomszych.

czasami nie śpię. minionej nocy. do pierwszej czytałam ‚Władcę Much’ Goldinga i tak mi to sprało mózg, że nie mogłam zasnąć. zastanawiam się, czy kiedyś jeszcze pomyślę, że dzieci są miłe i niewinne. zresztą – ta książka pewnie znajdzie się już niedługo na mojej istniejącej tylko w głowie liście książek do kupienia.

[przed momentem miałam deja vu, takie prawdziwie. damn.]

myślę, co jeszcze. ostatnio próbowałam iść do spowiedzi, tak przed świętami, ale jak zobaczyłam, że proboszcz spowiada, to zrezygnowałam. proboszcza nie słychać, jak mówi. proboszcz się zacina, jak mówi. a jak mu kiedyś powiedziałam po półrocznym albo rocznym niechodzeniu do spowiedzi, że nie chodziłam do kościoła, to się mnie zapytał, ile razy. PANIE ! co ja, kalkulator ? mam liczyć przez pół roku ile razy każdy grzech popełniam ?! chyba by mnie po tygodniu szlag trafił z przerażenia przed własną duszą nieśmiertelną !

aż mi się przypomniała katechetka z podstawówki. to była trauma. sadzała sobie uczniów na kolanach i tuliła ich, bo wierzyła, że w domu ich nikt nie przytula. albo pytała na początku tygodnia każdego z osobna – ‚byłeś w kościele ?’, ‚byłeś na roratach ?’, ‚byłeś na różańcu ?’, ‚byłeś na drodze krzyżowej ?’. a nikt nie miał tyle odwagi, by jej powiedzieć, że religia to sprawa PRYWATNA jak jasny gwint i nie ma prawa zadawać takich pytań przy wszystkich. nie znosiłam przyznawać się przy wszystkich chadzających co tydzień do kościoła dzieciakach, że na msze to my z rodziną tylko raz na ruski rok albo w święta.
i tak jakoś było. za frekwencje na mszach miałam 2, ale z religii i tak 5 albo 6. nie wiem, za co. za ładne rysunki w zeszytach i nie sprawianie problemów wychowawczych chyba.

ale thank God it’s Christmas, za chwilę jazda na ostatnie [mam nadzieję] zakupy, a później przygotowania – pieczenie, czyszczenie, sprzątanie, choinkoubieranie i wysyłanie życzeń przez esemesy. i dziadostwo w telewizji, ale mówi się trudno i idzie odmóżdżać przy tymże oknie na świat. i trudno, że poczta nawala i przez to prezent od brata dostanę cholera-wie-kiedy. albo że nie ma perspektyw na sylwestra. trudno.

thank God it’s Christmas :) !

2c komentarze/y do ouch

  • juriusz

    raczej jesteś świadoma co ja sądzę o całej imprezie katolickiej, ale jeżeli już uczą religii to niechby to miało jakiś poziom ludzki, u mnie na etapie liceum ksiądz opowiadał o aniołach i starcu z laską, ewentualnie nadawał na Żydów. A naprawdę w Biblii jest kilka ciekawych rzeczy do przeczytania, tylko mało komu się chce, niby podstawa wiary, a 90% wierzących nie miało kontaktu. Chwilami mam wrażenie, że księża też nie bardzo

  • potti

    a ja w kościele w ogóle nie bywam; tj bywam na rekolekcjach ;p

    święta są nieświąteczne i jedyne co w związku z nimi poczyniłam, to sprzątanie i pierniki, ale z przymusu.

    dzisiaj takie przytulanie to byłby skandal i okładka Faktu.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>