Kategorie

  • Brak kategorii

bugrit

od paru dni pada deszcz, co mnie raczej raduje, a innych dobija; w górach Dolnego Śląska podobno już szaleje powódź; we wro póki co nic nie wylewa, chyba że fosa miejska zaleje przejście na placu pierszego maja [tfu, placu JP2, chyba nigdy się nie przestawię z jednej nazwy na drugą].

nie poszłam do lekarza, do którego trzeba się zapisywać z półrocznym wyprzedzeniem i stojąc o piątej rano w trzystuosobowej kolejce, bo zapomniałam, że miałam już wyznaczony termin wizyty. super.

[uwaga - przy czytaniu poniższego tekstu może się przydać jakiś album z reprodukcjami malarzy/zdjęciami rzeźb i tym podobnych. ewentualnie wyszukiwarka graficzna w google]

w sobotę wraz z Carneramiel postanowiłyśmy spotkać się ze sztuką wysoką i pojechałyśmy zdobyć muzeum narodowe. w sobotę, bo wtedy wstęp jest za darmo. muzeum narodowe, bo przynajmniej jest trochę rzeczy wartych zobaczenia.
w środku było fajnie i sucho, na zewnątrz zimno i mokro, zwiedzanie rozpoczęłyśmy od parteru, gdzie mieszczą się wystawy czasowe i sztuka średniowieczna. wystawa czasowa była jakiegoś niemca, który z papieru robił różne dziwne rzeczy, które wyglądały nawet ładnie, tzn. możnaby to powiesić w domu bez wielkiego wstydu. poza tym ów niemiec rysował też plany architektoniczne różnych kościołów; nie mam pojęcia, po co to robił, bo mu to nie wychodziło chyba trochę.
sztuka średniowiecza jak zwykle prawie powaliła mnie na kolana – pewnie dlatego, że tą samą salę, w której nie zmieniło się nic od dawien dawna, widziałam po raz czwarty czy piąty [wszystkie szkolne wycieczki idą tylko na sztukę średniowiecza]. Carneramiel zastanawiała się, czy na jednym tympanonie na pewno była Matka Boska, bo wyglądała jak facet, ale ja byłam pewna, że to MB, bo w końcu na tympanonach się rzeźbiło albo wniebowzięcie MB, albo sąd ostateczny, a jakoś nie widziałam tam oznak piekła. ogólnie rzecz biorąc, średniowiecze jest drętwe, więc poszłyśmy na piętro pierwsze.
na piętrze pierwszym dzięki Bogu okazało się, że kolejne sale ze sztuką średniowiecza są akurat zamknięte, więc poszłyśmy na sztukę śląską [tzn. dolnośląską].
sztuka śląska była drętwa. mocno drętwa. było mnóstwo obrazów religijnych z postaciami fundatorów [cholerne narcyzy], później było trochę rzeźb o tematyce religijnej. z rzeźb najbardziej zafascynowały mnie cztery popiersia ewangelistów, albowiem kiedy ujrzałam jedno z nich, byłam pewna, że ktoś się pomylił, bo rzeźba przedstawia osobnika płci żeńskiej. oczywiście okazało się, że tą babą był święty Jan, z długimi, pięknymi włosami, damskimi rysami twarzy i innymi cechami typowo żeńskimi. normalnie mężczyzna w ciele kobiety.
z innych dzieł wartych wspomnienia wyłania się na miejscu pierwszym XVIII- lub XIXwieczny piecyk o wysokości ok. 1,2 m. w kształcie… gołej baby. następnie równie fascynujący był herb cechu NOŻOWNIKÓW [Carneramiel była pewna, że za chwilę znajdziemy jeszcze herb gildii skrytobójców, ale niestety myliła się ;)] oraz bardzo poręczne i praktyczne zamki do drzwi i szaf o wymiarach mniej więcej 30cm [wys.] x 50cm [szer.] kutych z jakiegoś metalu. za to kompletnie do niczego były jakieś tkane dywany, przedstawiające szlachtę czy inne darmozjady.
idąc dalej natknęłyśmy się na kilka ładnych portretów z tych czasów, kiedy wrocław to było breslau i najwyraźniej sprowadzili im trochę lepszych artystów z niemieckymy nazwyskamy.
dalej udałyśmy się na drugie piętro podziwiać sztukę polską, po drodze na schodach podziwiając rzeźbę przedstawiającą, o ile dobrze pamiętam, Sfinksa i kogoś w całujących się w dość namiętnych pozach. dopiero później zauważyłam, że przecież zarówno Sfinks, jak i ta druga postać, są facetami. a fuj.
sztuka polska zaczynała się od portretu sarmackiego [FUJ !], będącego w głównej mierze szczytem kichy i braku umiejętności malarskich. następnie pojawiły się nazwiska, które kojarzyłam [w końcu...], ale co by za dobrze nie było, okazało się, że salka z obrazami Malczewskiego i Wyspiańskiego jest zamknięta. super. za to trafiłyśmy do sali z cudownymi obrazami Kotsisa, których optymizm powala niczym młot spadający razem z kowadłem. tytuł jednego z obrazów – ‚Matula pomarli’, przedstawia wiejską chałupinę i dzieciaki wokół łóżka na którym leży zmarła kobiecina. całość w kolorach błota.
idąc dalej trafiłyśmy na wystawę czasową mistrzów niderlandzkich, z których, dziwnym trafem, nie znałam nikogo poza Bruegelem [którego, nawiasem mówiąc, aż jeden obraz postawili]. no i na samym końcu trafiłyśmy na…
sztukę współczesną.
zacznijmy może od tego, że mój stosunek do sztuki współczesnej opiera się na tym, że większość dzieł uznaję za bezsensowne, a resztę za takie, które mogłabym ewentualnie powiesić w domu na ścianie [czyt. są wizualnie ładne]. no dobra, może przesadzam, ale uważam, że większość tego, co się obecnie nazywa sztuką, mogłoby stworzyć pięcioletnie dziecko i że nawet badziewne reprodukcje obrazów sprzedawane na bazarkach są na technicznie na wyższym poziomie niż niektóre ‚dzieła’. z kolei Carneramiel mówi, że ona traktuje sztukę współczesną tak samo jak filmy z gatunku tych wielce ambitnych – w obu nie wie, o co właściwie chodzi.
tak więc dział ze sztuką XXwieczną zawierał mnóstwo dziwnych obrazów i dziwacznej rzeźby. z tych normalniejszych można wymienić kilka pasteli Witkacego, pare obrazów Chwistka… i niewiele więcej przychodzi mi do głowy. było sporo op-artu i sporo obrazów, które miały ładne, żywe kolory, i które naprawdę możnaby sobie powiesić w salonie. no i były instalacje. i rzeźby. na przykład ‚Misjonarz krzyżacki’ Hasiora, którym bardzo zainteresowała się Carneramiel. dalej były różne dziwactwa Kantora i fascynująca rzeźboinstalacja [albo inne ready-mades] z krzyżem, Jezusem, młotkiem i gwoździem oraz napisem ‚zrób to sam’.
ogólnie mówiąc, z działu sztuki współczesnej wyszłyśmy średnio zachwycone. na dodatek na schodach odkryłyśmy, że jakaś młoda para robi sobie zdjęcie przy zboczonym Sfinksie i przyszło nam do głowy, że mogli raczej zrobić sobie zdjęcie przy ‚Misjonarzu krzyżackim’ albo innym cudzie myśli XXwiecznej. Jeszcze piętro niżej stała następna młoda para, normalnie epidemia.
a w szatni okazało się, że moja mokra kurtka nie wyschła i jest dalej mokra.

acha. od października, jeżeli się nie mylę, będę studiować na uniwersytecie wrocławskim, wydziale matematyki i informatyki oraz kierunku matematyka. jak dotąd wszyscy, którym o tym mówiłam, reagowali ze zdziwieniem. cóż.

8c komentarze/y do bugrit

  • potti

    jeszcze pożałujesz swego wyboru dot. studiów, ale co tam, niech cię zaboli :P

    sztuka współczesna bywa czasem zabawna. ale czasem to faktycznie, po prostu bazgroły, z nieszczęśliwie dobranymi kolorami.

  • Majin_

    sztuka współczesna… mmmmm… miewałem już głupie pomysły ale żeby zwiedzać muzeum narodowe? … no comments.. a właściwie to jeden comment ;]

  • juriusz

    matematyka, informatyka? A dlaczegóż to zawsze kojarzyłaś mi się wybitnie humanistycznie, w klimatach malarsko-literackich???
    Nie wiem jak tam, ale myślę, że jak i w Krakowie: poczekaj aż zobaczysz chłopców jakich będziesz miała na wydziale :D Rzecz jasna życzę jak najlepiej, może myślę stereotypowo, a zresztą zobaczysz sama :D:D:D

  • sikora

    hjuhuhjuuu matem,atyka.
    skoro lubisz to, to dobrze wybralas studyja.

    chociaz ja bym Ci polecila ASP ;].
    muzeum od czasu do czasu good jest odwiedzicf.
    ja musze lazic do Galerri elblaskiej bo babka od plasty dodatkowe pkt za to daje:D no ale nie powiem,fajne rzeczy nieraz sa ;]

  • Ceri

    potti – żałuję, że w ogóle postanowiłam iść na studia ;)
    majin – są głupsze rzeczy niż zwiedzanie muzeum narodowego… np. oglądanie Panoramy Racławickiej. jeżeli pójdę tam kiedyś z własnej woli, to czas zatłuc się na śmierć ciężką książką.
    juriusz – chyba wszystkim kojarzę się jako odrealniona humanistka, co wynika z faktu, że częściej zdarza mi się pisać/mówić o sztuce, niż o matematyce. kto by tam zresztą chciał o matematyce słuchać ? ;) a panowie z wydziału… im mniej chętnie będę na nich patrzeć, tym łatwiej będzie mi się skupić na wykładach, więc to też jakiś plus ;)
    sikorka – na ASP mnie nie przyjmą. nigdy. ;) a galerie to tylko handlowe odwiedzam :D

  • potti

    czym byśmy byli bez pasaży handlowych.. eh :]

    panoramę racławicką mam nagraną sprzed iluśtam lat amatorską kamerą wideo, to chyba mój brat nagrywał. bez sensu było nagrywać chyba.

    a zresztą, nie mam zdania ;].

    zgadzam się z juriuszem; ty, ceri, zazwyczaj jakieś wiesz, rysunki, abstrakcyjne, zwiewne postacie, bajki etc., a tu nagle wyskakujesz z matematyką.. ale cóż, wszyscy wielcy tego świata prędzej czy później okazywali się pokrzywieni (wybacz słowo;]) w kierunku przedmiotów ścisłych :]

    amen :]

  • Ceri

    a wszyscy wielcy matematycy pokrzywieni w kierunku szpitala psychiatrycznego. tak bywa przecież ;)

  • selene

    nie gódź się z takim lose; jak poczujesz, że wariujesz- nie wahaj się zadzwonić :D wyciągnę cię stamtąd :D

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>