Kategorie

  • Brak kategorii

.

po świętach, takie jakieś nic, pustka, bo były i się skończyły. obejrzałam w końcu ‚pasję’ w telewizorku i żałuję, że obejrzałam, bo ani mnie to nie wzruszyło, ani nie ruszyło, a raczej po pewnym czasie zaczęło mnie to nieco odrzucać i miałam wrażenie, że ten film chce pokazać, że Jezus był tak naprawdę zwykłym facetem, któremu się ubzdurało, że jest Synem Bożym, więc mu pokazali, że się mylił – drodzy ludzie, pardon, ale takie miałam wrażenie. pokazywanie przez paredziesiąt minut biczowania etc. nie jest czymś, co mnie wzrusza, a raczej wręcz przeciwnie; poza tym jak niektórzy może wiedzą, jestem fanką horrorów, a więc oglądając sporo filmów z tego gatunku naoglądałam się tyle scen brutalniejszych, że chyba jestem pod tym względem znieczulona. zresztą po filmie okazało się, że mama, z którą ‚pasję’ oglądałam miała wrażenie podobne i też jej się ten film nie podobał.

będąc w sobotę i niedzielę w meczecie spostrzegłam, że nawet w kościele katolickim zachodzi komercjalizacja i pójście z duchem czasów – jak już wspominałam, święcenie pokarmów trwało 7 minut, rok temu około piętnaście – więc za rok będzie to trzy minuty zapewne. poza tym zazwyczaj święta spędzałam u rodziny w wielkopolsce, w małym mieście/na wsi – tam do święcenia nosiło się wielkie kosze wypchane jedzeniem. tutaj nosi się koszyczki takie, że zawartość zmieściłaby się na jednej dłoni. wiadomo, że nie chodzi o to, żeby pochwalić się, jacy to ludzie są bogaci i na jakie frykasy ich stać; chodzi o jakąś tradycję, o symbol – powinno się święcić takie a nie inne produkty, a tymczasem bardzo mnie zastanawia, jakim cudem w koszyku o średnicy 10 cm może się zmieścić jajko, chleb, sól, masło, ciasto, dowolna wędlina i bodajże pieprz [taka ze mnie katoliczka, że nie pamiętam, co się niesie do święcenia - łe, żenada]. trochę to dziwaczne chyba. poza tym w niedzielę w kościele będąc i trafiając nietypowo na mszę dla dzieci [o 11:30, zazwyczaj chadzam na 13 albo 18] zauważyłam inną rzecz – na mszę dla dzieci przyszły praktycznie same babcie i dziadki, zajmując wszystkie ławki – tak jakby nie mogli przyjść sobie na inną mszę [a jest ich jeszcze 6 innych do wyboru]. poza tym na ową mszę zjechał się biskup czy inny dostojnik i zachwalał PIĘKNY kościół – jeżeli miał na myśli ten nasz, to ma mocno awangardowy gust, bo ten kościół wygląda jak połączenie czajnika z żółwiem – za cholerę nie przypomina kościoła [i dlatego zazwyczaj zwę go meczetem]. generalnie kazanie było długie i zdecydowanie nie dla dzieci. na dodatek wystąpił cudny chór, który miałam okazję słyszeć po raz pierwszy, a którego walory estetyczne przypominają nieco filmy z gatunku ekspresjonizmu niemieckiego – stare, dziwne i nie wiadomo, o co chodzi.
z rzeczy pozytywnych – trawa jest zielona, drzewa się zielenią, wiosna. w kościele zamontowali dwa ładne żyrandole i poszerzyli ołtarz. może za jakieś 20 lat skończą budowę ;).

dzisiaj z Carneramiel pognałyśmy do miasta i na trasie zdawałyśmy sobie relacje z tego, co w święta żeśmy porabiały; wejszłyśmy do nowego sklepu w dominikańskiej, i cóż, dużo, tanio, kiczowato – sklep idealny dla ludzi, którzy muszą kupić prezent dla kogoś, kogo widują raz w roku; jedyne, co tam mieli interesującego, to naciągnięte i zagruntowane płótna malarskie i palety, bo pędzle to już raczej mnie nie zachwyciły; może jeszcze spory wybór szkła wszelakiego, ale ceny raczej przeciętne.

ach, jeszcze z głupot wszelakich – oglądając draculę na polsacie [od około 23:30 do 1:30] doszłam do wniosku, że przedstawiciele mango gdynia tudzież innych telesklepów wierzą, iż ludzie będą kupować odkurzacze, kosmodiski i matę ozonową o wpół do drugiej w nocy – bo inaczej nie wrzucaliby dwóch swoich reklam z rzędu o tej porze, tym samym irytując i nudząc telewidzów oraz sprawiając, że zaraz zasną i nie będą mogli obejrzeć do końca filmu. zresztą każda telewizja chyba sądzi, że widzowie to grupa o dość ograniczonym intelekcie – inaczej chyba nie tworzyliby konkursów z pytaniami, na które odpowiedź powiedzieli 3 sekundy wcześniej.

ociec popiera moje zapędy w kierunku rzemiosła artystycznego, chociaż sam jeszcze nie wie, że rozważam dalsze kształcenie w tym kierunku; tak czy siak wszelkie kształcenie w tym typie jest płatne, więc jak nie będę mieć kasy, to pozostanie mi czytanie książek na ten temat albo studiowanie amerykańskich i angielskich stron spod znaku Do It Yourself.

aj, marudzę znowu no.

2c komentarze/y do .

  • potti

    kiedyś do któregoś z kul młodzieżowych czasopism napisała taka jedna oburzona pannica, którą to niby obrażały takież konkursy typu ‚po stawie pływa kaczka się nazywa; co to?’. no, to jej odpisali, że im zależy na tym,by każdy bez trudu mógł wygrać etc. :]

    a kościół twój rzeczywiście, szalona ekspresja ;]

  • sans-titre

    eee, a czemu to kazanie było… „zdecydowanie nie dla dzieci” ;P o polityce?aborcjiEutanazjiSeksieWśródZakonnicEtc? zgrywam się, wiesz jak to lubię, ale tylko z tobą i Carneramiel, tak mnie jakoś w budzie nastrajacie, ja nie wiem… (jeszcze tylko miesiąc, jeszcze tylko miesiąc:]) (moja nowa mantra;]) tymczasem

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>