Kategorie

  • Brak kategorii

it’s raining on the streets

wiosenny deszczyk okazał się dla mnie bardziej wiosnowaty niż jakiekolwiek tam słońce, plus ciepły wietrzyk [hehe, no dobra - wietrzyk to kiepskie określenie na te huragany w mieście] i niebo w kolorze błękitu-turkusu-granatu-niebieskiego od chmur – uroczo. jest ciepło i fajnie w sensie pogodowym, chadzam w trampkach i narzekam na swój wygląd.

nowa koncepcja fryzjerstwa, wymyślona przeze mnie na przystanku na ul. kazika wielkiego: nakładamy na włosy żel do włosów i wychodzimy na dwór [kiedy fest wieje] lub ustawiamy się pod wentylatorem i pozwalamy, by wiatr sam ułożył włosy. 100% pure awangarda.

przeglądałam na woku obrazy z socrealizmu i dzieła gościa, co rzeźbił dla III Rzeszy – to pierwsze to kicz niewymowny [chociaż trzeba przyznać, że bywa uroczy w swej naiwności, ale to jest takie urocze, że chce się płakać nad ludzką głupotą], to drugie to jakaś patologia. oby nikt już nie wpadł na pomysł żeby sztukę podporządkowywać systemowi :/.

no i cóż, za miesiąc matura, fakt. nawet już się trochę uczę. z tatą sobie czasami gadam o sztuce czy o innych fantamasmagoriach. z mamą chadzam na zakupy, na których nic nie kupuję.

wiosnę widać głównie w miejscach publicznych. wiosna jest upersonifikowana. wiosna przybiera postać faceta i baby, którzy publicznie manifestują swoje przywiązanie/uczucie/cośtam. fuj ;).

11c komentarze/y do it’s raining on the streets

  • potti

    publiczne manifestowanie uczuć – nie, nie. nieeee..

    trampki mam, ale oczywiście po roku posiadania ich, które są beżowe i prawie do kolan, stwierdzam, że wolałabym w innym kolorze i do kostek. sziiit.

    a ja już na zaqpy chodzić nie będę, bo niezdecydowanie mnie rozwala; poza tym i tak w jakiś czas później nagle, przypadkiem, znajduję coś, co jest dużo fajniejsze niż to już wówczas kupione. no, shopping strategy. zawodzi.

  • Ceri

    ja mam trampki do pół łydki czarne – te noszę na codzień. trampki do kostek czarne pomalowane farbami i totalnie rozwalone, wszystko z nich odpada – te noszę na wuef. pseudotrampki w kolorze khaki – te będę nosić, jak się zrobi całkiem ciepło.

    ja nie mam problemów z niezdecydowaniem, raczej z gustem [moim albo tych, którzy projektują ciuchy].

  • potti

    aaa ja widziałam takie zgniłozielone pikne…

    ech. no nie ma co. trza se zakupić jakieś buciory.

  • potti

    raz jeszcze ja; już mam buty :P

  • Ceri

    ja też ;P [tzn nowe]

  • potti

    no ja tyż nowe :] aaale wciąż chcę trampki new…

    kuzwa kuzwa kuzwa ;]

  • rsc

    Faktycznie,nie ma co tracic czasu na czytanie tego.
    Teraz naprawde piszesz jak naiwna nastolatka.
    Gdzie sie podzialy te przemyslenia?
    Wierze ,ze robisz to specjalnie.

  • Anonim

    też sobie tak myślę, że coś/ktoś cię powstrzymuje.. bu, powiadam, brak mi tego, eh..będziemy się widzieć jeszcze (tylko) miesiąc… hm…. hmm…

  • es-te

    to byłam ja, wybryk natury ;] a trampki dobra rzecz, jeszcze wykorzystam twe allegrowe umiejętności:-)

  • juriusz

    sztuka a system to już było lepsze niż to co mamy, bo i socrealizm i naziole to sztuka, a u nas Radio, sztuką nazwać go nie można na pewno.

    Z fryzurą niezłe, ale ja mam ciągle jakiś postrzał, bo z mokrymi wychodzę i staram się unikać już, starość nie radość. Za to niezłą minę można u kolegów z roku zobaczyć jak się przychodzi na wykład z kryształkami lodu we włosach

  • Ceri

    kryształki lodu we włosach – genialne, trzeba kiedyś wypróbować…

    a sztuka współczesna [w sensie sztuka, no, typu rzeźba, malarstwo itd] to jakaś totalna pomyłka. socrealizm przynajmniej miał jakiś sens :/

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>