Kategorie

  • Brak kategorii

koniec sezonu ogórkowego

ostatnie dni upływały raczej zmiennie, tj. raz za wolno, innym razem za szybko. w sobotę wybyłam na osiemnastkę Beatrice. było fajnie. połowa słów, które były kierowane do Alice, brzmiały ‚Ala, pij !’ albo ‚Ala, jesteś pijana… pij dalej !’ [a chodziło o to, że Alice obiecała Beatrice że będzie pijana na jej osiemnastce, albo jakoś tak]. wino domowe, które Beatrice miała z własnej, domowej winnicy, było okropne. a ja, jako jedyna, nie popijałam jakiejś miodowej wódki sokiem. Carneramiel usiłowała mnie siłą wyciągnąć do tańczenia przy przebojach z serialów brazylijskich, ale jej się nie udało :>. koło północy odkryłam, że Beatrice ma ładny widok z balkonu i że na dworze jest ogólnie bardzo pięknie. zachwycił mnie krajobraz własnego podwórka, pogrążonego w ciemności nocy i oświetlonego gdzieniegdzie światłem latarni.

wczoraj zaś była osiemnastka Mg. miała być w open barze [były polsatowski bar przy świdnickiej], a była w metropolis. zanim zdążyłyśmy z Carneramiel odnaleźć wejście, odnalazła nas grupka, która składała się z Alice, Beatrice&jej lawerboja. Alice oznajmiła nam, że Mt nawet się do nich nie odezwał [no jasne, w końcu co z tego, że chodziliśmy z nim 9 lat do tej samej budy a jeszcze jakieś 2 miesiące temu marudził, że się od niego izolujemy]. okrutne. później trafiliśmy ze zdziwieniem na ludzi z naszego lyceum, którzy przyszli na inną osiemnastkę. ciekawe.

no i kiedyś to musiało nastąpić – natknęliśmy się na samą Mg. przywitaliśmy się itd, później wręczyliśmy jej prezenty [w końcu po co my mamy je nosić, niech ona to robi]… i na boku obgadaliśmy ją za ubiór [herr gott, kto do białych spodni i różowo-czarnej bluzki ubiera różowo-niebieskie buty ?].

w samym środku metropolys wynikło małe zamieszanie z rezerwacją miejsc, ale w końcu skończyło się dobrze. usadowiliśmy się w piątkę [znaczy ja, Carneramiel, Alice, Beatrice&jej lawerboj] wygodnie przy 2 stolikach [jeden później się przekrzywił, nie wiemy czemu, ale to właśnie ten krzywy stolik używaliśmy]. Mt i Mg usadowili się 2 stoliki dalej, chociaż u nas było jeszcze sporo miejsca. za to Mg walnęła obok nas swoje prezenty i kazała nam ich pilnować. ha ha ha…

miało być tak, że Mg stawia nam pierszą kolejkę biru. okazało się, że skoro zapłaciła za nasz wstęp, to bir kupujemy sobie sami. ha ha ha… tradycyjnie obgadaliśmy ją, wyrażając, co o tym wszystkim sądzimy.

później zaczęła lecieć muzyka.

może inaczej. zaczęło lecieć COŚ, co niektórzy uznali za muzykę, czyli typowa, vivo-mtvowa kicha z hameryki, typu szon pol, renifer lopez i tem podobne. dopiero koło 23ciej dj zlitował się i puścił starocie – takie z lat 60-70 – i wówczas ludzie w końcu odlepili tyłki od krzeseł i poszli tańczyć. najwyraźniej dj nie wyciągnął z tego żadnych wniosków, bo za pół godziny wróciła znowu kiczowata muzyka i ludzie poszli sobie z parkietu.

w międzyczasie, nudząc się niemiłosiernie, poszłyśmy z Carneramiel do pobliskiego heliosa po ulotki. później poszliśmy w piątkę szukać spożywczaka/monopola i zastanawialiśmy się, czy Alice uda się wnieść do metropolys 2 litry czegośtam [bo wcześniej widzieliśmy, jak kogoś cofnęli z butelką 0,5 l koli bodajże]. no i udało się.

nudy umilaliśmy sobie obserwacją Mg i Mt. i otóż, co odkryliśmy:

- Mt jest kłamcą i mitomanem – utrzymuje, że ma dziewczynę, a nikt nigdy jej nie widział, bo zawsze nagle się okazuje, że ona albo nie ma czasu, albo wyjeżdża… normalnie teoria spisku.
- Mg zabawnie tańczy
- Mt tańczy jak paralityk albo ktoś, kto stanął na linii wysokiego napięcia i nie może się odłączyć. właściwie to on nie tańczy, tylko się miota i podryguje.
- MG MA CHŁOPAKA

ten ostatni fakt uderzył nas bardziej, niż fortepian spadający z empire state building. bo siedzimy sobie spokojnie i niepozornie, aż tu nagle widzimy, jak Mg całuje się z jakimś gościem. herr gott, widzisz i nie grzmisz ?!

[wiecie, co to znaczy ? to znaczy, że koniec jest bliski. albo że czas umierać]

w każdym razie było naprawdę nudno. spotkałyśmy z Carneramiel na dodatek 3 osoby z naszej klasy. koszmar.

9c komentarze/y do koniec sezonu ogórkowego

  • Carneramiel

    a ja ci mowie ze ten „chlopak” Mg to tak naprawde byl prezentem urodzinowym dla niej od kogos.przeciez sie zmyl jakos po gadzinie czy dwuch:)

  • Ceri

    Carneramiel, no ja wiem, wiem, ale mi to spokoju nie daje ;P

    Zagryha, co ehasz ?

  • sans-titre

    a eham, bo tu tylko takie bla bla bla…

  • Ceri

    heh, rzeczy niektórych sie nie pisze na blogu… ani nigdzie.

  • sel;potti

    hm. po przeczytaniu ‚cierpkości wiśni’ obiecałam sobie być dla plastikooF wyrozumiała itp.

    no ale do nędzy, jak można się publicznie pokazać z kimś różowo-błękitno-białym?

    ceri, jeszcze powiedz, żśe na dnie szafy masz ażurowe, łososiowe szpilki, które zakładasz tylko do kompletu lejdi diwers lowli pink na specjalne okazje :/.

    o taki mam zły humor!:P

  • Ceri

    potti, zawiode cie – nie mam żadnych szpilek, zwłaszcza ażurowych i łososiowych ! ;P

    dziś byłabym kupiła metalicznie srebrne szpilki, ale do niczego mi nie pasowały, więc se odpuściłam. ale były naprawde niezłe :|

  • Anonim

    :/ niezłe powiadasz….
    Pamiętasz naszą umowę w zeszycie nr I ?? bo ja jak najbardziej:] tylko się zobaczym na uczelni, to takiego kopniaka dostaniesh, że hohoooohoooho:]

  • Ceri

    ej, EJ, ta umowa dotyczyła czego innego !!! zdaje sie że ubierania na ruszofo i czegoś jeszcze, a ani jednego ani drugiego nie wyczyniam ! :P

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>