Kategorie

  • Brak kategorii

but you should left the light on

dzień wiosny spędziłam w, głównie rzecz biorąc, trzech miejscach. pierwsze było szkołą, a dokładniej lekcją historii. drugie było kościołem. trzecie – rzeczką.

pierwsza ma wczorajsza wizyta do kościoła była w celu wysłuchania rekolekcji. naprawdę planowałam zostać tam do końca, no chyba, że będzie nudno. i było nudno. najpierw chórek śpiewał przez jakieś 10 minut różne radosne piosenki z pogranicza religijnej perwersji, później wszyscy klaskali czy cośtam i generalnie badziewie w tym stylu. nawet nie mogłam sobie pośpiewać, bo nie znałam żadnej z tych radosnych piosenek, jednakowoż jedna była na melodię ‚i’ll be missing you’ [czy też jak kto woli 'mietek ciągle chlał']. hitem stała się piosenka, w której przez dobre 2 minuty ksiądz śpiewał jedno słowo – JEZUS. brzmiało to tak: ‚jezuuus jeeezuuus jeeezuuus jeeezus jezuuus jeeezuuus’ i tak dalej w ten deseń. ten ambitny tekst sprawił, że rozbolał mnie brzuch, głowa i przestałam rozumieć, co właściwie ksiądz mówi podczas tzw kazania. jakoś w międzyczasie przyczłapała Zagrycha z podwiniętymi nogawkami od spodni [no perwersja, na dodatek w kościele]. kiedy ksiądz skończył wyć, zaczął mówić o różnych dziwnych rzeczach. miało być o wolności, a było dziwnie. najpierw gadał coś o piciu alkohłolu, później że jak powie ‚kolumno przesuń się’ to ona sie przesunie [oczywiście się nie przesunęła więc dodał 'wyobraźmy sobie, że ona się przesunie...'], a dalej nie pamiętam, bo bardziej interesował mnie bałagan w mojej niż w księdza głowie. jakoś tak po godzinie nudzenia zmyłyśmy się z kościółka.

[dziś na rekolekcje nie trafiłam, bo wolałam wrócić do domu. podobno ksiądz puszczał 'pasję', a wcześniej czy później jak ludzie śpiewali to on mówił sobie jakiś monolog, co wyglądało jakby dostał jakiegoś objawienia czy opętania - info od Carneramiel. ja uważam, że ksiądz powinien biegać między ławkami i podawać ręce ludziom z ławek, jak to robią sportowcy czy amerykańscy szołmeni.]

po rekolekcyjach wraz z Carneramiel i Zagrychą wyruszyłyśmy na moje i Carneramiel osiedle. jakoś w połowie drogi wpadłam na pomysł, żeby poczłapać nad rzekę, co żeśmy w sumie zrobiły, chociaż Carneramiel w kółko marudziła, że błoto. rzeczka przybrała, co ucieszyło mnie i Carneramiel, bo może będzie powódź, a zawsze to jakaś rozrywka.

pomijając różne mniej ciekawe wydarzenia, na godzinę szesnastą znów poszłam do kościoła, a raczej meczetu – tym razem do spowiedzi. po drodze zgarnęłam Alice, co by nie iść samemu na miejsce zbrodni. spowiedź miała zacząć się o szesnastej, zaczęła się jakoś 10 po. gdyśmy sobie siedziały w kaplicy, dostrzegłyśmy coś przerażającego – otóż do konfesjonału zmierzał xąc Desperado, który uczył nas w gimnazjum religiji [tzn siedział w sali i przeszkadzał nam uczyć się chemii czy geografii]. Alice była tym faktem przerażona i zaczęła się telepać ze strachu. stwierdziłyśmy, że będziemy tam siedzieć tak długo, aż nie przyjdzie inny xąc. chwile mijały i mijały, my traciłyśmy już nadzieję na innego księdza… aż tu nagle Desperado orzekł, że w drugiej kaplicy spowiada inny xąc ! prawie pobiegłyśmy do tamtej kaplicy, uradowane tym fucktem.

[później stwierdziłam, że to był błąd, bo spowiadał xąc proboszcz, który zapytał mnie, ile razy nie byłam w kościele. cholera, skąd ja mam to pamiętać ? przecież tego nie zapisuję w kalendarzu.]

a dziś było nudno.

2c komentarze/y do but you should left the light on

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>