Kategorie

  • Brak kategorii

friends will be friends

dzisiejsze spotkanie ze ‚starymi znajomymi’ okazało się być najżałośniejsze ze wszystkich dotychczasowych. na dodatek były na nim tylko cztery osoby. ale może zacznijmy od początku…

ustalone było, że spotykamy się dzisiaj, w samo południe, w Czeskim. Mg zapowiedziała, że może się spóźnić. Alice i Beatrice nie wiedziały, czy przyjdą. Mt był jedną wielką niewiadomą. dziś około godziny dziesiątej odebrałam smsa o treści, że Alice i Beatrice nie przyjdą. i tu zaczęła się tragedia. Mg się nie spóźniła – stała punktualnie o dwunastej w przejściu obok knajpy i podobnoż czekała na Mt. w Czeskim nie było za bardzo wolnych miejsc, więc postanowiliśmy iść gdzie indziej. w międzyczasie Mg zadzwoniła do Mt i ten jej rzekł, że dopiero co obudził się był i nie przylezie.

koniec końców, po długim szukaniu jakiejś knajpy/kawiarni/czegokolwiek, wylądowaliśmy na jatkach. było bardzo fajnie, tylko że byliśmy jedynymi klientami. pomijając tę niedogodność, która w zasadzie powinna być plusem, bo mieliśmy tyle miejsc, ile tylko dusza zapragnie, było naprawdę fajnie. no może do czasu, kiedy z głośników zaczęła lecieć jakaś hamerykańska papka dla ludzi z krokiem w kolanach i joł na twarzy. za to wystrój był ładny.

tak jakoś nam się stwierdziło, że pusto, więc Mg jednak zadzwoniła do Mt i kazała mu ruszyć swą szanowną rzyć i przytarabanić się na jatki. Mt oczywiście nie wiedział, gdzie są jatki, więc później Mg poszła po niego i dłuuugo nie wracała [ciekawe co oni tam RAZEM robili].

tośmy se gadali. o szkole, o znajomych, o ubraniach, sklepach, knajpach, filmach i wszystkim, o czym zazwyczaj się rozmawia ze znajomymi. od czasu do czasu zadawałam głupie pytania, w stylu „co byście zrobiły, gdyby się okazało, że jesteście w ciąży ?” [w wersji dla Mt brzmiało to "co byś zrobił, gdyby twoja dziewczyna była w ciąży i niekoniecznie z tobą ?"] oraz „gdzie zamierzacie iść na studia ?”. ta, było zabawnie. a potem przyszedł Mt.

sam fakt, że przyszedł, już jest godzien odnotowania. w końcu ostatnio widziałam szanownego Mt w październiku. i w zasadzie żałuję, że tak nie pozostało. tym bardziej, że zmienił fryzurę. i buty. otóż Mt nosi GLANY. jak to zobaczyłam, to myślałam, że z fotela spadnę. koleś który słucha techno [chociaż może coś mu się odmieniło, kto wie] nosi glany. retyyy, świat się kończy.

dalszy ciąg spotkania przeminął na tym, że:

1) Mt marudził, że gadamy o ciuchach
2) gadaliśmy o szkole
3) gadałyśmy, a Mt milczał
4) Mt marudził, że o niczym nie gadamy
5) Mt marudził, że czuje sie jak u psychologa
6) Mt marudził, że go przesłuchujemy
7) Mt marudził, że nie może sobie kupić piwa
8) Mt marudził, że jest nudno
9) Mt poproszony o rzucenie jakiegoś tematu rozmów, nic nie mówił
10) Mt poproszony o uargumentowanie swej niechęci do Beatrice, nic nie mówił
11) Mt wygłaszał idiotyczne komentarze w stronę Carneramiel
12) Mt twierdził, że myślę tylko-o-jednym
13) Mt gadał z Mg o rzeczach, o których ja i Carneramiel nie miałyśmy pojęcia
14) wszyscy nabijaliśmy się z siebie nawzajem
15) wszyscy wygłaszaliśmy głupie komentarze na temat siebie nawzajem
16) wszyscy się kłóciliśmy

i dalej w ten deseń. najciekawiej zaczęło być, gdy Carneramiel postanowiła zanalizować sen Mg o tym, że goni ją jakiś jej wielbiciel. tzn o tym, że to był jej REALNY wielbiciel dowiedziałyśmy się po długich męczarniach. Mt wiedział oczywiście o tym od razu. z dalszych opowiadań Mg wynikało, że owy wielbiciel jest z wyglądu normalny i raczej okej, ale jest wysoki, co nie podoba się Mg. poza tym lubi skandynawskie filmy, a Mg nie [to raczej świadczy o kiepskim guście Mg, no ale nieważne] i lubi koszykówkę, a Mg nie [no comments...]. z tego powodu wraz z Carneramiel usiłowałyśmy jej uzmysłowić, że powinna dać szansę temu nieszczęśnikowi, bo przecież nie codzień spotyka się takich wielbicieli i że jeżeli go bliżej pozna, to napewno go polubi. ale Mg twierdziła, że nie, nie, nie, bo on jest NACHALNY.

[i tu muszę wrócić do wydarzenia sprzed jakichś 2 miesięcy, kiedy to na własnym półmetku Mg całowała się z gościem, którego poznała jakieś 5 minut wcześniej]

no. a Mg przeszkadza to, że jej wielbiciel jest nachalny, bo na nią patrzy.

reszta spotkania wyglądała podobnie. jak już stwierdziłam kilka dni temu – między nami [ja&Carneramiel] a nimi [Mg&Mt] jest drobny konflikt wartości – otóż dla Mg i Mt wypicie piwa jest czymś w rodzaju najwyższej przyjemności na świecie, a dla mnie i Carneramiel jest niczym. Mg i Mt chwalą się tym, że wypili to to to i to, a ja i Carneramiel słysząc ten fakt wzruszamy ramionami, bo niewiele nas to obchodzi. no i na sam koniec – Mg jest dumna z tego, że lizała się z obcym facetem na imprezie, Mt to popiera, natomiast ja po takiej akcji chyba spaliłabym się ze wstydu i zrobiła wszystko, żeby znajomi się o tym nie dowiedzieli.

tak więc wszyscy z ulgą przyjęliśmy wiadomość o tym, że jest godzina 14:30 i udaliśmy się każdy do siebie.

chyba nie przewiduję organizowania kolejnych spotkań ‚starych znajomych’.

9c komentarze/y do friends will be friends

  • Nerv

    Jak to się zwykło mówić – nie należy wskakiwać dwa razy do tej samej rzeki. Z moimi starymi „znajomymi” najlepsze jest to, że odkąd nie jesteśmy na siebie skazani w szkole nagle się okazuje, że wszyscy wsystkich uwielbiają :p people are strange jak to mądrze stwierdził Morisson :p

  • juriusz

    widzisz, obawiam się, że źle podeszliście do sprawy, takie spotkania po latach kończą się zawsze porażką jeżeli nie są odpowiednio przygotowane. Mówiąc po ludzku: trzeba się nawalić. I to nie celem chwalenia się potem ile to ja nie wypiłem, tylko jak się gromada nawali to wtedy tolerancja na debilizm rośnie(aczkolwiek są pewne granice),kolega by się rozkręcił jakby tak ze 2 promile miał. Jest tylko pewne ryzyko takich rozwiązań: rozmowa o ciąży mogłaby następnym razem już nie być teoretyczna.

  • Carneramiel

    juriusz,Mt po nawaleniu sie tak cofa sie w rozwoju,ze az zal tracic czas na jaka kolwiek rozmowe.sprawdzilysmy to na pewnym sylwestrze.nie polecam upijania go,zero zabawy tylko wstyd jest.

  • juriusz

    podobno należy doszukiwać się pozytywów we wszystkim, to niech tu będzie taki: skoro jak się nawala to jest jeszcze gorzej, to przynajmniej znacznie maleje ryzyko ciąży, a dokładniej sytuacji mogącej być jej przyczyną (oczywiście myślę o zapłodnieniu in vitro…)

  • selene

    ale tobie chyba nie grozi, bez urazy, że będziesz się lizała z jakimś obcym gościem na półmetku, cio?

    powinnaś założyć koalicję z pewną moją znajomą. (bo tak.)

    boże, jestem takim wyrzutkiem społeczeństwa. mam tylko jedną tak zwaną przyjaciółkę; i jak tu robić takie spędy?;].

  • AAAAAAAAAAAA

    AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Pan Prezes Zagryh

    …AAAAAAAA ! zmień kolor, ja Cie ładnie proszę:] faktycznie wszystkich pytasz o tą ciążę:p Hm..dowiedziałam się o cenach na Metalmanię:
    119 zł ( płyta + miejsca siedzące z wyj. sektorów H i J i loży) i 129 zł ( w dniu koncertu)
    149 zł (sektory H i J) i 159 zł ( w dniu koncertu)
    199 zł (loża) i 209 zł (w dniu koncertu)
    EEE…SPRZEDAM 2 WEJŚCIÓWKI ZA…..HM…130 ZŁOTYCH:)
    albo pojedynczo po 80 (?)
    Ktoś chętny?
    pozdrawiam tę wredotę co mi nie chce walkmana sprzedać za 49,99 ]:>
    Ave:*

  • such-a-kookey

    Słowem-MT moim idolem i wirutozem spotkań towarzyskich.Profanator jeden…glany i techno…to prawie tak samo absurdalne jak Axl w dresie :].
    Sorry Winetou,że zamierzona biba nie wyszła.

  • Carneramiel

    PA nie Prezesie Zagrych jażem bardzo wdzieczna za pozdrowienia jestem:)a walkmena jesli nie chcesz za 5 dych to dam ci za 6 dych:)

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>