Kategorie

  • Brak kategorii

nie pytajcie :/

zgadnijcie, co to ;).

sen numer jeden:
dziewczyny z mojej klasy robiły konkurs, która ma fajniejszy biust. OKROPNE.

sen numer dwa:
w karkonoskim parku narodowym grasował psychopatyczy morderca który masakrował ciała swych ofiar i ustawiał je na jakiejś polance. i ja te ciała znalazłam :/.

sen numer trzy:
miałam sobie ze dwadzieścia parę lat i byłam córką jakiegoś burżujsko bogatego biznesmena. mój niby ojciec miał jakiegoś wspólnika, za którym, delikatnie mówiąc, nie przepadałam. pewnego pięknego dnia postanowiłam wprowadzić się do jakiejś starej acz luksusowej kamienicy. zajęłam mieszkanie na pierwszym piętrze a moja przyjaciółka [też niby przyjaciółka, nie mam takiej w rzeczywistości - na szczęście :/] na trzecim. tego samego dnia jeszcze zauważyłyśmy, że w podziemiach kamienicy mieści się jakaś mroczna&tajemnicza knajpa, przy wejściu zaś stał na straży jakiś fajny długowłosy gościu. po wejściu do knajpy okazało się, że zbunkrował się tam szatan ze swoją świtą, aczkolwiek chyba był na wakacjach, bo nic konkretnego nie robił, poza otaczaniem się jakimiś panienkami rodem z teledysków kredek [cradle of filth, dla niewtajemniczonych].

którejś skromnej nocy obudziłam się i wyjrzałam przez okno, a zobaczywszy, że budynek z naprzeciwka oświetlony jest dość efektownie, przy czym niebo było dość mało nocne a raczej bardzo kolorowe, wyszłam sobie na balkon i pstrykałam zdjęcia ciekawego zjawiska. kiedy skończyłam usłyszałam, że ludzie na ulicy wskazują na moją kamienicę i mówią o tym, że kiedyś jedno z mieszkań jakieś małżeństwo kupiło dla swojej córki, ale ona została zamordowana i teraz tam straszy. to dało mi trochę do myślenia.

dnia następnego przechodząc obok jakiegoś wieżowca ujrzałam samochód, który wydał mi się znajomy i sądziłam, że w środku siedzi mój niby ojciec. myliłam się – siedział tam jego wspólnik, który zaczepił mnie i próbował namówić, żebym gdzieś tam z nim pojechała. gdy odmówiłam postanowił zdzielić mnie gazrurką, ale mu się nie udało, bowiem mu ową gazrurkę zabrałam i walnęłam go. jak już stracił przytomność to uciekłam. będąc już przy swoim mieszkaniu stwierdziłam, że coś jest nie tak, więc weszłam przez okno [na 3cie piętro...] do mojej niby przyjaciółki. obudziwszy ją i opowiedziawszy o tym, co się stało, usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. ona poszła otworzyć. po chwili powiedziała, że ktoś chyba sobie jaja robi, bo za drzwiami nikogo nie ma. problem w tym że ja zauważyłam, że do środka pakuje się duch, który wygląda, jakby od 100 lat leżał w trumnie. zakomunikowałam jej o tym. wyśmiała mnie. jak zwykle miałam takie szczęście, że tylko ja tego ducha widziałam i AKURAT MNIE ten duch musiał zaatakować…

aaale na ratunek przybył… mój NARZECZONY – długowłosy bramkarz z knajpy :| albowiem on to ducha widział i go wysłał do wszystkich diabłów. niewiele to dało, bowiem po chwili pojawił się kolejny duch, młodszy, na oko trzydziestoletni z lekką nutką zamglenia i transparentności. oświadczył, że albo zabije mojego narzeczonego, albo mnie i mam wybierać. a że byłam nie w pełni władz umysłowych to postanowiłam mego pseudoukochanego uratować. niestety duch się przeliczył, bo jak już mnie przebił czymśtam na wylot, to nie straciłam życia – okazało się, że jestem nieśmiertelna, natomiast duch wręcz przeciwnie. tym razem to ja posłałam go do wszystkich diabłów. a później żyliśmy długo i szczęśliwie :/.

leczcie mnie.

4c komentarze/y do nie pytajcie :/

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>