Kategorie

  • Brak kategorii

auć

moje życie składa się ze spania oraz z rozpaczania i użalania się nad swym losem i tym, że w tygodniu który jutro się zaczyna będę mieć bodajże cztery sprawdziany i pięć kartkówek czy jak to tam było. czarna rozpacz. przynajmniej sny mam różnorodniejsze.

sen piątek-sobota:
paradowałam nocą po osiedlu z zalaną Carneramiel i odprowadzałam ją do domu [jej], zaś następnie wracałam do domu własnego. nocą przez całe osiedle. najwidoczniej to przeżyłam, bo w dniu następnym udałam się do tesco gdzie w cubusie spotkałam… M [dawno o niej nic tu nie było - a widziałam się z nią ostatnio jakoś na mikołajki]. M przedstawiła mi swoją młodszą siostrę.

ja: ale ty nie masz młodszej siostry.
M: jak to nie mam.
ja: nie masz.
M: mam.
ja: nie masz, ty masz starszą siostrę.
M: mam starszą i młodszą.
ja: nieprawda !

and i woke up.

sen sobota-sobota:
1) przyjechała do mnie rodzinka z wielkopolsky [heh, tak jakbym miała rodzine gdzieś poza wielkopolską ;|] i ku swemu przerażeniu zauważyłam, że mamy w kuchni ze sześć rodzajów ciasta…
2) napisałam do Mt uroczystą notatkę w zeszycie [idea wzorowana na słynnym zeszycie moim i Zagrychy tudzież Kielony, w którym zapisujemy na lekcjach albo w domciach czy gdziekolwiek różne głupie teksty. mądre też, jak nam się jakieś natkną], który następnie wysłałam pocztą do niego. notatka zawierała mnóstwo bluzgów i wyzwisk w jego kierunku oraz stwierdzenie, że jest głupim zidiociałym kretynem który sie izoluje. Mt zaś zamiast odpowiedzieć tym samym sposobem drogą pocztową przylazł do mnie odziany w pstrokatokolorowy strój z XVIII wieku i uroczyście zeżarł wszystko, co miałam w domu [i było w tym również 6 rodzajów ciasta...].

sen sobota-niedziela:

nie pamiętam, jak to się zaczęło, ale prawdopodobnie znów śniło mi się, że jeździłam autobusem. właściwie w każdym śnie przejawia się motyw autobusowy oraz jakiejś wielkiej emigracji skądś dokądś z powodu jakiegośtam. dziś to chyba chodziło tylko o wakacyjne przejażdżki, których nie pamiętam. grunt w tym, że ni z tąd ni z owąd znalazłam się wraz z Carneramiel i Kieloną w jakiejś sali balowej, którą to niby nasza szkoła wynajęła na próby do studniówki – NASZEJ. tak więc wszyscy odziani byli dość elegancko i łaziliśmy sobie wkoło sali udając, że tańczymy poloneza. kiedy skończyliśmy tańczyć doszłam do wniosku, że mój taneczny partner [całkowicie urojony, nie znam gościa w rzeczywystości] to skończona oferma. tymczasem przybiegła do mnie któraś z nauczycielek [nie wiem, czy pani Pszczółka, czy wuefistka, no nie pamiętam] i mnie opieprzyła za to, że nie stoję/chodzę/siedzę prosto. później udało mi się odnaleźć Carneramiel [której partnerem do tańca był jakiś anglik i to niby najprzystojniejszy w szkole] i wyszłyśmy z tego przeklętego miejsca. na zewnątrz spotkałyśmy Zagrychę, która pokazała nam swoje zdjęcie sprzed 3 lat, gdzie miała zaplecione warkoczyki na całym łbie a odziana była w niebieskie koraliki na szyi i jakąś niebieską szyfonową bluzkę. to był taki szok, że się obudziłam.

12c komentarze/y do auć

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>