Kategorie

  • Brak kategorii

o ja nieszczęsna

polibuda upłynęła dziś standardowo. ścisk przed drzwiami taki, że właściwie mogłabym podskoczyć i nie upadłabym na ziemię, bo tłum wokół by mnie zatrzymał, nawet tego nieświadom. czysty hardkor, jak na juwenaliach albo w mięsnym za komuny. a temat wykładu oscylował gdzieś w okolicy całek i sprawdzania, czy funkcja jest ciągła.

poza tym byłam na zakupach, [...]

foch

czuję się zbulwersowana. właśnie dowiedziałam się, że trzy dni temu we moim mieście wrocławiu był kasting do idola. znów straciłam swą życiową szansę na zostanie światowej sławy gwiazdą muzyki popowej :(.

zostaje mi już tylko bogato wyjść za mąż.

zapraszamy na reklamy

historia lubi się powtarzać – grumpy old Ceri znów w akcji, a wszystko przez to, że jedząc obiad numer jeden [kapuśniak z makaronem :/] trafiłam na reklamy na polsatanie. i, jak zwykle, jedne załamały mnie swym idiotyzmem, drugie zachwyciły prostotą formy.

numer jeden – reklama nowego zmiękczającego perwolu. sytuacja przedstawia się jasno: mamuśka plotkuje z [...]

taki los

zrobiłam nowy dizajn, prosimy nie regulować odbiorników, ja tak po prostu wyglądam. efekt mojego narcyzmu i gustu, który mam chyba zły, ale to nie jest coś, czym mogłabym się przejmować.

na dworze jest zdecydowanie zimno, co nie znaczy, że brzydko. ośnieżone drzewa krzewy żywopłoty wyglądają całkiem ładnie. nieodśnieżone chodniki pokryte lodem wcale nie sprawiają, że [...]

let it snow, let it snow, let it snow

mam paskudny katar odkąd wróciłam z wawy. wystawa transalpinum nie była specjalnie ciekawa, ciekawsze były obrazy malczewskiego, matejki i wyspiańskiego, które muzeum posiada na stałe. park łazienkowski był ładny, ale nie udało nam się oskubać pawia, który spacerował tu i tam. rynek w stolicy mają paskudnie mały – albo to ja po prostu przyzwyczaiłam się [...]

a dołem wisła płynie

czas płynie wolno, gdy chodzi o siedem dni roboczych, podczas których powinna nadejść paczka z najnowszą wydaną w naszym rodzimym kraju książką pratchetta. żeby skrócić sobie oczekiwanie maniakalnie czytam to, co mam. w międzyczasie uczę się różnych, niepotrzebnych nikomu rzeczy. Fs=kx – jaka ja jestem mądra.

we wtorek prawdopodobnie jadę do wawy. och, straszne. nie [...]

sick and tired ?

jestem chora, ojakfajnie. nie było mnie więc na sprawdzianie z fizyki i kartkówce z niemieckiego oraz na sprawdzianie z peo również. miło. niemiło jednak jest, bowiem z nadmiaru czasu przeglądam sklepy internetowe, zaczynając na naszywkach, a kończąc na książkach z allegro. wniosków kilka. jeden: nie opłaca się kupować książek na allegro, bo koszty wysyłki sprawiają, [...]

my, pierwsza brygada

tak bardzo nam się nudzi na lekcjach.

próbujemy zrobić coś głupiego. ale nie wiemy, co. to straszne. cierpimy na niemoc twórczą.

za dwa tygodnie jadę do stolicy, żeby wystawę obejrzeć. spróbuję przekonać panią psor od woku żeby zamiast do teatru, uderzyć na ten taki znany cmentarz, co tam sławnych chowają.

jestem sobie pomiędzy tym, [...]