Kategorie

  • Brak kategorii

nie wiedziałam o czym napisać, napisałam o wszystkim

nie miałam nic przeciwko ładnej pogodzie jesienią. nawet mi odpowiadała. słońce. wiatr. liście pod moimi trepami. gwiazdy o szóstej trzydzieści rano.

zmieniłabym kolor łóżka na fioletowy, pasowałby mi do pokoju. firanki też zmieniłabym na ten kolor. meble chciałabym mieć jednolite – całe białe, albo chociaż fioletowe.

muszę przeczytać nie-boską komedię, pana tadeusza i [...]

how sweet

niedługo wszystkich świętych – darmowa okazja do pójścia na cmentarz, how nice !

duchy, duchy, duchy, jutro przebieramy się za duchy i straszymy w szkole. osobiście wolę być czarownicą, bo sprawy z duchami są niejasne. nie wiem na przykład, czy przechodzą przez ściany. jeżeli tak, to ducha będę mogła udawać jedynie wyskakując przez okno…

[...]

;(

proszę państwa, macie niepowtarzalną okazję, która nigdy może się już nie powtórzyć – otóż teraz, trafiając na tego bloga, trafiliście na wypociny największej frajerki na świecie, która to odmówiła pójścia ZA DARMO na koncert THERIONA, ze względu na to, że wiedziała, że rodzice jej nie pozwolą.

i’m very very very very very very very very [...]

sanctus

nie chwaliłam się, że mam nowe trepy, całkiem niekobiece z resztą. i co mi za różnica, przecież ja i tak sukienek nie noszę.

nie cierpię widoku Beatrice i jej ukochanego jak się przy mnie liżą. obrzydliwość. paskudztwo. skandal. gdyby chociaż robili to bez dźwięku. ale nie, muszę słuchać tych wszystkich cmoknięć i tym podobnych odgłosów. [...]

we’re dying and we’re screaming

wrocław – wieluń – bełchatów – piotrków trybunalski – radom – kazimierz dolny – radom – piotrków trybunalski – bełchatów – wieluń – wrocław trzydniowo. nocowanie w pokoju dziesięcioosobowym z ludźmi których się nie lubi nie jest przyjemnością. ale przynajmniej przeczytałam dziennik bridget jones, płynęłam jakąś łupiną po wiśle, widziałam ładne krajobrazy i piłam wino [...]

a miało być o zwierzętach

straszny tydzień – full rozkojarzenia, null skupienia. wypadłam z obiegu, a raczej wypadam – i to co pięć minut.

uwielbiam biologię, bo wszyscy notują to, co pani psor dyktuje, nie domyślając się, że to wszystko jest w książce, ja zaś patrzę na tych nieszczęśników z niezrozumieniem w oczętach. jak tak można marnować papier i [...]

my bedziemy trzymać sie za ręce

ach, jak pięknie. nie odczuwam potrzeby pisania.

wczoraj zamiast na wuefie [który nie wiem, czy był, czy nie] trafiłam gdzieś w środek miasta, bo Carneramiel jakąś kartkę urodzinową kupić miała dla swego kuzyna, a w drodze powrotnej [do szkoły] w tramwaju jakaś kobiecina starawa nieco wzbudzała pospolite ruszenie swymi opowieściami o tym, że jej dzieci [...]